Kocie anioły. Rozmowa o wolontariuszach, którzy niosą pomoc bezdomnym czworonogom

Adrianna Romanek
Adrianna Romanek
Facebook Kocie Anioły
Udostępnij:
Bezdomne, zaniedbane lub porzucone. W wakacje rośnie liczba kotów, które czekają na nowy kochający dom. Z pomocą przychodzą wolontariusze z grupy „Kocie Anioły", którzy już od 3 latach niosą pomoc potrzebującym zwierzętom. Pani Julia, jedna z wolontariuszek, opowiedziała nam, na czym polega codzienna praca miłośnika kotów.

Jak zaczęła się wasza przygoda z prowadzeniem wolontariatu na rzecz bezdomnych kotów?
Wszystko zaczęło się tak naprawdę jakieś 3 lata temu, kiedy potrzebna była pomoc dla trzech bezdomnych kociaków. Od razu odpowiedziałam na to ogłoszenie i później wszystko potoczyło się już własnymi torami. Wcześniej każdy z nas pomagał kotom na własną rękę, później połączyliśmy siły i tak powstała nasza grupa. Na początku naszym zamiarem było wyłapywanie kotów na sterylizację i kastrację. Wszystko po to, by ograniczyć bezdomność dzikich kociaków. Z czasem nasze działania przekształciły się w oswajanie bezdomnych kotów, leczenie ich, czipowanie oraz szukanie im kochającego domu.

To bardzo piękna inicjatywa. Ile wolontariuszy działa obecnie w waszej grupie?
Na ten moment jest to ok. 8-10 osób, które stale angażują się w pomoc przy zwierzętach. Oczywiście są też osoby, które pomagają nam doraźnie, czyli służą podwózką, przywożą do nas karmę lub żwirek.

Teraz mamy czas wakacji, czy to prawda, że w tym okresie liczba porzuconych kotów wzrasta?
Zdecydowanie tak. Ta liczba jest duża i na pewno nie są to dzikie koty. Widać to wtedy, kiedy przechodzimy obok kota, który siedzi na ulicy, płacze, wtula się w człowieka, to jest pewne, że znał ludzi, jest oswojony i ktoś po prostu go wyrzucił. W takich sytuacjach zazwyczaj na naszym facebookowym profilu "Kocie Anioły" wstawiamy ogłoszenie o tym, że szukamy nowego domu lub domu tymczasowego. Zdarzają się trudne i ciężkie przypadki, gdzie leczenie przekracza możliwości opiekunów i do wyboru zostaje eutanazja, albo pomoc z zewnątrz. Na szczęście zaprzyjaźnieni weterynarze oceniają szanse kota i proszą nas o pomoc. Po opiece we wspaniałych domach tymczasowych i regeneracji kota, szukamy mu najlepszego domu na świecie. Każdego kota z ulicy traktujemy jak swojego własnego.

Czy trafiają do was także koty, które potrzebują opieki weterynaryjnej?
Tak, często podejmujemy się nawet bardzo ciężkich przypadków leczenia kociaków. Są to zwierzęta, które mają połamane łapki, lub doznały urazów kręgosłupa. Zajmujemy się także kotami z białaczką. Zdarzają się piękne przypadki, w których weterynarz doradzał nam uśpienie kota, jednak dzięki leczeniu jest teraz pięknym i zdrowym zwierzakiem. Na ten moment na adopcje czeka jeszcze ok. 70 kociaków, w tym koty z Ukrainy, które przyjęliśmy pod nasze skrzydła.

To naprawdę bardzo duża liczba. Skąd biorą się środki na finansowanie np. weterynarzy czy podstawowych produktów do zapewnienia zwierzętom opieki i wyżywienia?
Nie jesteśmy żadną organizacją, tylko grupą osób, która opiera się na zbiórkach lub na naszych prywatnych finansach. Samo wykastrowanie kocicy z przetrzymaniem to koszt ok. 400 złotych, utrzymanie jednego malucha, który nie choruje wynosi nas ok. tysiąc złotych. Bywały także przypadki, w których leczenie jednego kota kosztowało nas np. dwa tysiące złotych. W sytuacji, kiedy kotów jest kilkadziesiąt, kwoty są już bardzo duże. W takich chwilach pomoc osób z zewnątrz jest naprawdę nieoceniona.

Każdy, kto chciałby wesprzeć grupę wolontariuszy, może to zrobić dzięki specjalnie zorganizowanej zbiórce. Link do zrzutki znajdziecie TUTAJ. Oczywiście pomoc rzeczowa, w postaci wysokomięsnej karmy oraz żwirku także jest na wagę złota.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Polacy „mają mniej w portfelu”. Racjonalniej podchodzą do wydatków

Materiał oryginalny: Kocie anioły. Rozmowa o wolontariuszach, którzy niosą pomoc bezdomnym czworonogom - Kurier Lubelski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie